Rząd PO

Szorstka przyjaźń Tuska i Komorowskiego

Prezydent Bronisław Komorowski odesłał  ustawę o racjonalizacji zatrudnienia w państwowych jednostkach budżetowych, która zakłada zwolnienie 10 proc. pracowników do Trybunału Konstytucyjnego. Warto zaznaczyć, że jest to pierwszy dokument przygotowany przez rząd Donalda Tuska, który nie uzyskał podpisu obecnej głowy państwa. Dziennikarze oraz obserwatorzy sceny politycznej spekulują, że obserwujemy właśnie narodziny nowej „męskiej, szorstkiej przyjaźni”. Warto zauważyć, że niepodpisanie ustawy przez prezydenta Komorowskiego jest nie pierwszym, lecz kolejnym przykładem manifestowania przez głowę państwa swojej niezależności i budowania własnej pozycji.

Cofnięta ustawa


Jak podpowiada portal tvn24, przyjęta przez Sejm na początku grudnia ustawa, będąca częścią pakietu konsolidacji finansów publicznych, zakłada zwolnienie w latach 2011-2013 w ramach oszczędności budżetowych 10 proc. pracowników administracji. Utrzymanie zatrudnienia na zmniejszonym poziomie ma obowiązywać do końca grudnia 2013 roku. Przepisy miałyby wejść w życie 1 lutego 2011 roku. Ale wiadomo już, że nie wejdą. Prezydent nie złożył podpisu pod ustawą, ponieważ jego wątpliwości wzbudziły trzy zapisy związane z artykułem 2 oraz 16. Więcej informacji na temat tego dokumentu znajdziecie na tej stronie internetowej.

- Prezydent gorąco wspiera działania rządu, które zmierzają do uzdrawiania naszych finansów, ale jest pewna granica, której prezydent w tym wspieraniu przekraczać nie może. Tą granicą jest konstytucyjność ustaw -
powiedział na antenie tvn24 Tomasz Nałęcz, doradca Bronisława Komorowskiego.


Premier nie jest zły?

Gdy 7 stycznia media oficjalnie potwierdziły, że ustawa została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego rozpoczęła się dyskusja publicystów na temat relacji prezydenta Komorowskiego z premierem Tuskiem. Paweł Graś – natychmiast zapewnił dziennikarzy, że "pan premier absolutnie nie jest zły na pana prezydenta" za decyzję o skierowaniu ustawy do TK. Oświadczenie to nie powstrzymało fali domysłów i spekulacji. Nie jest tajemnicą, że Donald Tusk nigdy nie widział w Komorowskim rywala, a sytuacja ta nie zmieniła się po wyborach prezydenckich. Prawdopodobnie premier oraz ludzie z nim związani liczyli, że były marszałek Sejmu będzie ściśle współpracował z rządem i meldował na Belwederze wykonanie kolejnego zadania. Współpracownicy premiera nie kryli, że Tusk zwykle wyrażał się o prezydencie dość ironicznie, irytowało go, że Komorowski tak mocno związany jest z środowiskiem Unii Wolności, formacją, którą Tusk bardzo sprawnie rozmontował. Jednak prezydent wcale nie zamierza być strażnikiem żyrandola. Odesłanie ustawy, zakładającej zwolnienie 10 proc. pracowników administracji nie jest pierwszym przykładem samodzielnej decyzji, wbrew woli Tuska.


Niezależne decyzje prezydenta

Już kilka dni po wyborach prezydenckich, Bronisław Komorowski zasugerował, że marszałkiem Sejmu powinien zostać Grzegorz Schetyna. Donald Tusk był temu przeciwny. Następnie prezydent dokonał zaskakujących dla Platformy Obywatelskiej nominacji do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, do której oddelegował „swoich ludzi”, czyli Jana Dworaka i Krzysztofa Lufta. Tusk był ponoć wściekły, ponieważ sojusz medialny z SLD zakładał wejście do rady innych, wcześniej namaszczonych ludzi. Niedawno prezydent przewodniczył posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na które zaproszono generała Wojciecha Jaruzelskiego. Premier rozważał zbojkotowanie spotkania, dopiero – po namowach szefa swojej kancelarii – pojawił się, ale dużo spóźniony. Zrobił to z rozmysłem, ponieważ chciał uniknąć fotografowania się z Jaruzelskim – tłumaczą pracownicy kancelarii. Nierozwiązanym dotąd problemem, wynikającym z przepychanek między prezydentem, a premierem jest obsada stanowiska ambasadora na Ukrainie. Bronisław Komorowski forsował „swojego człowieka” – Marcina Święcickiego, na co nie zgodził się Tusk.


Szorstka przyjaźń politycznych rywali

Według najnowszych badań CBOS, prezydentowi Komorowskiemu ufa 67 proc. Polaków, gdy tymczasem dotychczasowy lider – Donald Tusk traci i cieszy się zaufaniem 54 proc. badanych. Wszystko wskazuje na to, że głowa państwa umacnia swoją pozycję na polskiej scenie politycznej i już wkrótce stanie się liczącym się rywalem politycznym Tuska, a nie – jak kiedyś spekulowano – wykonawcą rozkazów.
Kreator stron www - szybka strona internetowa